Skąd bierze się problem
Sklep sam decyduje, co nazwie ceną regularną. Jeśli wiertarka kosztowała 399 złotych przez pół roku, potem przez trzy dni 699, a następnie wraca do 399 z naklejką „minus 43 procent”, formalnie wszystko się zgadza, a kupujący nie zyskał ani złotówki.
To nie jest teoria: podbijanie ceny tuż przed obniżką jest na tyle powszechne, że doczekało się osobnych przepisów.
Sygnały ostrzegawcze
- Przekreślona cena wygląda na okrągłą i wyraźnie wyższą od wszystkiego, co widziałeś wcześniej. To zwykle cena sugerowana przez producenta, a nie taka, którą ktokolwiek zapłacił.
- Obniżka „do 70 procent” na okładce gazetki, a w środku dwie pozycje tak przecenione i reszta po 20.
- Zmieniła się jednostka, a nie cena. Panele podane raz za metr kwadratowy, raz za paczkę, a farba raz za 2,5 litra, raz za 5. Rabat wygląda wtedy na ogromny, bo porównujesz dwie różne rzeczy.
- Ta sama pozycja jest u innych sprzedawców w podobnej cenie mimo „wyjątkowej” promocji.
- Promocja trwa od miesięcy. Cena, która obowiązuje przez pół roku, jest ceną regularną, niezależnie od tego, co mówi metka.
- Licznik odliczający koniec promocji, który po odświeżeniu strony zaczyna od nowa.
Co sprawdzić samodzielnie
- Poszukaj na karcie produktu informacji o najniższej cenie z 30 dni. Sklep ma obowiązek ją podać przy komunikacie o obniżce.
- Sprowadź cenę do jednej jednostki: złotówki za metr kwadratowy, za litr albo za sztukę. Dopiero taka liczba nadaje się do porównania.
- Sprawdź ten sam indeks producenta u dwóch, trzech innych sprzedawców. Prawdziwa wyprzedaż zwykle widoczna jest u kilku naraz.
- Zajrzyj na wykres ceny, jeśli masz go pod ręką. Widać na nim, czy cena spadła, czy tylko wróciła do normy po krótkim skoku.
Czego nie robić
Nie kupuj dlatego, że procent jest wysoki. Liczy się kwota, którą płacisz, i to, czy ta rzecz jest w planie prac. Obniżka o 70 procent na narzędziu, którego użyjesz raz, to wydatek, a nie oszczędność.
Nie ufaj samemu komunikatowi o ograniczonej dostępności. Bywa prawdziwy, zwłaszcza przy końcówkach partii, ale równie często jest elementem układu strony.
Kalendarz i reguły opisują to, co powtarza się w handlu modą, a nie obietnicę konkretnego sklepu. Zawsze rozstrzyga cena widoczna w sklepie w chwili zakupu.